buty - obsługa programów lojalnościowych - apartamenty - industrieheizung - oczyszczanie ścieków - sunchroline - wrocław - tonery - okna i drzwi - buty męskie -
Po chwili by³ ju¿ za miastem. Lina zniknê³a wessana we mg³ê i dobieg³ go odg³os wci¹ganej belki.
- Bardzo sprytne - mrukn¹³ do siebie, oddalaj¹c siê chy³kiem od buty miejskich murów. - Muszê zapamiêtaæ to miejsce.
Mg³a trochê utrudnia³a okreœlenie kierunku, ale trzymaj¹c siê majacz¹cego po lewej stronie muru móg³ mniej wiêcej zorientowaæ siê, dok¹d idzie. Ostro¿nie obsÅ‚uga programów lojalnoÅ›ciowych stawia³ kroki. Noc by³a spokojna i panuj¹ca dooko³a cisza zwielokrotni³aby ka¿dy uczyniony nierozwa¿nie ha³as.
Wtem przystan¹³. Instynkt nigdy go nie zawodzi³. Wiedzia³, ¿e jest obserwowany. Powoli wyci¹gn¹³ miecz apartamenty z pochwy uwa¿aj¹c, aby nie zadzwoni³. Z mieczem w jednej, a w³óczni¹ w drugiej
rêce sta³ usi³uj¹c wzrokiem przebiæ mg³ê i ciemnoœci nocy.
Wreszcie to ujrza³: Ledwie ¿arzy³o industrieheizung siê w ciemnoœci. By³o tak s³abe, ¿e wiêkszoœæ ludzi nie zwróci³aby na to uwagi. Ognik zbli¿y³ siê i rycerz stwierdzi³, ¿e mia³ zielonkawy odcieñ. Sparhawk zamar³ w oczyszczanie Å›cieków bezruchu i czeka³.
Przez mg³ê sz³a jakaœ postaæ, niewyraŸna, ale rzeczywista. Wydawa³o siê, ¿e jest odziana w czarn¹ szatê z kapturem, spod którego s¹czy³ siê ów s³aby blask. sunchroline Postaæ by³a doœæ wysoka i sprawia³a wra¿enie nienaturalnie chudej, prawie szkieletu. Sparhawkiem wstrz¹sn¹³ zimny dreszcz. Zamrucza³ po styricku, poruszaj¹c palcami na rêkojeœci miecza i drzewcu w³óczni. Uniós³ wrocÅ‚aw w³óczniê
i uwolni³ zaklêcie. Zaklêcie by³o stosunkowo proste i mia³o pomóc w zidentyfikowaniu majacz¹cego we mgle kszta³tu.
Sparhawk z trudem siê opanowa³, by nie krzykn¹æ ze zgrozy, gdy tonery poczu³ z³o emanuj¹ce z postaci ukrytej w mroku. Cokolwiek to by³o, nie by³o istot¹ ludzk¹.
Po chwili z mroków nocy dobieg³ go upiorny, metaliczny chichot. Postaæ zawróci³a i okna i drzwi oddali³a siê. Sz³a pokracznie, jakby jej kolana zgina³y siê do ty³u. Rycerz nie ruszy³ siê z miejsca, dopóki wra¿enie z³a nie odp³ynê³o. Czymkolwiek to by³o, odesz³o.
- Zastanawiam buty mÄ™skie siê, czy to nie jest kolejna niespodzianeczka Martela - mrukn¹³ Sparhawk pod nosem. Martel
by³ renegatem, wyklêtym rycerzem Zakonu Pandionu. On i Sparhawk niegdyœ przyjaŸnili siê, ale rachunkowość to by³o dawno temu. Teraz Martel pracowa³ dla prymasa Anniasa i to w³aœnie on dostarczy³ truciznê, któr¹ Annias omal nie zabi³ królowej.
Sparhawk bezszelestnie pod¹¿a³ dalej, nadal trzymaj¹c laptop w pogotowiu miecz i w³óczniê. W koñcu dostrzeg³ pochodnie znacz¹ce zamkniêt¹ wschodni¹ bramê miasta i dziêki nim ustali³, ¿e cel, do którego zmierza³, jest ju¿ blisko.
Nagle us³ysza³ ToruÅ„ za sob¹ ciche sapanie, przypominaj¹ce odg³osy wydawane przez wêsz¹cego psa. Ponownie dobieg³ go metaliczny chichot. Przeszuka³ poœpiesznie zakamarki pamiêci w poszukiwaniu lepszego okreœlenia. To by³ nie tyle kolokacja serwerów chichot,
co rodzaj poœwistywania; dŸwiêk je¿¹cy w³osy na g³owie. Jeszcze raz dotar³o do niego uczucie wszechogarniaj¹cego z³a i odp³ynê³o znowu.
Sparhawk skrêci³ nieznacznie, oddalaj¹c siê od murów i tokarki zamglonych pochodni przy miejskiej bramie. Po blisko piêtnastu minutach ujrza³ majacz¹cy tu¿ przed nim zarys siedziby Zakonu Pandionu.
Po³o¿y³ siê na mokrym od mg³y torfie i pocz¹³ ponownie obrabiarki splataæ zaklêcie penetruj¹ce. Uwolni³ je i czeka³.
Nic.
Wsta³, schowa³ miecz i ostro¿nie ruszy³ naprzód. Siedziba zakonu, przypominaj¹ca swoim wygl¹dem warowny zamek, by³a jak zawsze obserwowana. Gwardziœci prymasa, przebrani maszyny za brukarzy, obozowali niedaleko g³ównej bramy. Wokó³ ich namiotów ostentacyjnie u³o¿ono piramidy z kamieni s³u¿¹cych do budowy
drogi. Sparhawk obszed³ obozowisko, skierowa³ siê do tylnej œciany zamczyska biuro architektoniczne i ostro¿nie ruszy³ przez g³êbok¹, na! szpikowan¹ palami fosê.
Lina, po której zsun¹³ siê na dó³ opuszczaj¹c siedzibê zakonu, j nadal dynda³a ukryta za krzakami. Szarpn¹³ j¹ kilkakrotnie grzejniki dekoracyjne upewniaj¹c siê, ¿e jej górny koniec nadal mocno siê trzyma. Nastêpnie zatkn¹³ w³óczniê za pas, uj¹³ linê w d³onie i poci¹gn¹³ mocno w dó³.
Z góry dobieg³ go okna drewniane WrocÅ‚aw zgrzyt haka wbitego w kamienny mur.
Rozpocz¹³ wspinaczkê.
- Kto tam jest? - us³ysza³ nad sob¹ ostry g³os. Brzmia³ m³odzieñczo i znajomo.
Zakl¹³ pod nosem. Wtem poczu³, ¿e ktoœ szarpielinê.
- Bericie, nie
rachunkowość - laptop - Toruń - kolokacja serwerów - tokarki - obrabiarki - maszyny - biuro architektoniczne - grzejniki dekoracyjne - okna drewniane Wrocław -
|